Dominik Sołowiej

Wbrew hollywoodzkim schematom. Recenzja filmu „Co przynosi przyszłość”.

Wbrew hollywoodzkim schematom. Recenzja filmu „Co przynosi przyszłość”.

Oglądając amerykańskie filmy, wiemy, czego się spodziewać. Chociaż hollywoodzkie kino często polemizuje ze stworzonymi przez siebie schematami, rozwiązania fabularne są łatwe do przewidzenia. Trudno w opowieści o życiu nie przemycić gorącego romansu, scen łóżkowych, załamania nerwowego, walki o marzenia, śmierć, miłość i nienawiść. Takie rozwiązania fabularne zdominowały współczesne kino, możemy więc czuć się zaskoczeni, oglądając film, który idzie pod prąd, proponując intymną, wyważoną, subtelną narrację.

„Co przynosi przyszłość” w reżyserii Mii Hansen-Løve to historia Nathalie (w tej roli Isabelle Huppert) – zamężnej kobiety po czterdziestce, matki dwojga dorastających dzieci. Nathalie pracuje w szkole średniej jako nauczycielka filozofii. Pisze również podręczniki i książki z esejami filozoficznymi. W jej spokojne, poukładane życie odrobinę chaosu wnosi tylko chorująca na depresję matka, która nie jest w stanie poradzić sobie ze starością i samotnością. Z taką fabułą obcujemy przez kilkadziesiąt minut filmu, zastanawiając się, czy naprawdę tylko to miała nam do powiedzenia Mia Hansen-Løve: historię bez właściwości, przyciągającą uwagę wyłącznie pięknymi ujęciami paryskich kamienic oraz fragmentami dyskusji filozoficznych, jakie Nathalie prowadzi z mężem?

Jakby igrając z hollywoodzkimi schematami, Hansen-Løve burzy nagle to, co dotąd wydarzyło się na ekranie. Okazuje się bowiem, że mąż Nathalie – profesor filozofii – ma romans i postanawia odejść od żony po 25 latach małżeństwa. Kilka dni później w domu opieki umiera matka Nathalie, a wydawca postanawia zrezygnować z kolejnego druku jej podręcznika do filozofii. Pozostawiona samej sobie kobieta postanawia wyjechać do górskiego domu, w którym mieszka jej ulubiony uczeń Fabien – dwudziestokilkuletni przystojny pisarz, filozof i eseista. Wydaje się wtedy, że to idealny moment, by Nathalie nawiązała romans, by zmieniła coś w swoim życiu. Ale czy tak się stanie? Czy to właśnie ma przynieść przyszłość? Spełnienie marzeń? Rozwój? Nowe doświadczenia? A może smutek, melancholię i powrót do świata, którego Nathalie nigdy nie zdoła (a może nie chce) opuścić? Warto się o tym przekonać, oglądając film z Isabelle Huppert w roli głównej.

1

Film Mii Hansen-Løve to subtelna filmowa polemika z naszymi wyobrażeniami o wolności i życiu po czterdziestce, kiedy w ustabilizowaną, czasami nieco nudną egzystencję, wkrada się niepewność, zaskoczenie, konieczność przewartościowania wszystkiego, czego doświadczyliśmy i nauczyliśmy się o świecie. Kierując się stereotypami, myślimy wtedy, że to doskonała szansa, by zmienić coś na lepsze, doświadczyć czegoś innego, nowego. Kryzys może być stanem, w którym możemy odbić się od dna. Czy tak się stanie z Nathalie? Czy kobieta zapomni o 25 latach życia małżeńskiego?

Jest w filmie scena, w której bohaterka rozmawia na lekcji o rozumie i pożądaniu. Zastanawia się wtedy, co określa ludzi: rozum czy pożądanie? Kim jest człowiek, który nigdy nie pożądał, a który zawsze kierował się rozumem? O to pyta swoich uczniów Nathalie – kobieta wciąż jeszcze piękna, wzbudzająca pożądanie, ale zamknięta w świecie znanych sobie uczuć i emocji.

2

Henry Barnes z „The Guardian” nazwał film Hansen-Løve „mądrym, poważnym przedsięwzięciem: eksploracją niepewności, jaka może spotkać każdego z nas, w dowolnym wieku, kiedy tylko zaczniemy kwestionować życie, jakie sobie zbudowaliśmy”. Nathalie musi zakwestionować wszystko, co wie o sobie i najbliższych. I wydaje się, że w tym pojedynku z rzeczywistością, Nathalie wygrywa, kierując się tym, co nauczyła ją filozofia. Tylko czy rozum wystarczy, by poradzić sobie z tym, co dyktuje serce?

Ostatnia scena filmu przynosi nadzieję, że Nathalie, niczym Hiob, nie podda się bolesnym doświadczeniom. Widzimy bowiem, jak spokojna, delikatnie uśmiechnięta bohaterka tuli w ramionach płaczące dziecko swojej córki. A w pokoju obok jej dorosłe dzieci spokojnie jedzą świąteczną kolację.

Dominik Sołowiej

Co przynosi przyszłość” („L’avenir”), reżyseria i scenariusz: Mia Hansen-Løve; produkcja: Francja, Niemcy; premiera w Polsce: 19 sierpnia 2016.

Foto.: „Liberation”Cytat: Aurora Films.

Życie w komunie, czyli hippisowska utopia

Czy dziś bylibyśmy w stanie żyć w jednym domu z ludźmi, których prawie nie znamy? Chodzić półnago po korytarzu, wiedząc, że ktoś może nam się przyglądać ciekawskim wzrokiem? Bohaterowie „Komuny” Thomasa Vinterberga nie mają z tym najmniejszego problemu. Wierzą w to, że uda im się zbudować miejsce otwarte dla każdego, przestrzeń, w której można nie tylko mieszkać, ale i szczerze dzielić się swoimi troskami i radościami. Czy stworzą prawdziwą wspólnotę, która przetrwa każde życiowe zawirowania? To utopia, a może realna szansa na szczęście?

7743733.3

Kiedy Anna (Trine Dyrholm) i Erik (Ulrich Thomsen), właściciele pięknego starego domu, postanawiają znaleźć współlokatorów, szybko okazuje się, że chętnych do zamieszkania w komunie jest mnóstwo. Wystarczy kilka telefonów, by ich dom zapełnił się zgrają głośnych, pozytywnie zwariowanych ludzi, którzy – podobnie jak Anna i Erik – dość mają sztywnego, mieszczańskiego życia. I tak, gdzieś na obrzeżach Kopenhagi, z dnia na dzień powstaje niezwykłe miejsce, tętniące energią, miłością, przyjaźnią i zrozumieniem. Z nieudawanym zdziwieniem oglądamy, jak obcy ludzie spotykają się codziennie przy wspólnym stole, by głosować nad wydatkami, rozstrzygać, kto powinien zapłacić za alkohol, zrobić kolację i zadbać o porządek w salonie. Nawet dwoje dzieci (6-letni Vilads i dorastająca Freja) mają prawo decydować o tym, co dzieje się w domu.

Oto stan totalnej harmonii, w której nie ma ludzi lepszych i gorszych, smutnych i szczęśliwych, bogatych i biednych. I kiedy jesteśmy już w stanie zaakceptować całą sytuację, będąc przekonani, że właśnie to chciał nam przekazać reżyser filmu – swoją wiarę lub pewność, że taka wspólnota jest możliwa – wszystko błyskawicznie się zmienia. Punktem kulminacyjnym jest moment, w którym Erik – za zgodą swojej żony – przyprowadza do domu kochankę. To nowe wyzwanie dla mieszkańców wspólnoty, która staje się bezradna wobec tego, co dzieje się między mężczyzną a dwiema zakochanymi w nim kobietami. Atmosfera znika jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Sielankowy, zabawny film o grupie zwariowanych ludzi zmienia się w pełen napięcia dramat. Okazuje się wtedy, że porozumienie w tak licznej grupie nie jest możliwe. Romans między Erikiem a młodą, atrakcyjną Emmą doprowadzi do sytuacji, której nie da się rozwiązać, siedząc przy wspólnym stole.

A więc prawdziwa wspólnota nie jest możliwa? Hippisowskie marzenia o raju na ziemi to mrzonka otępiałych umysłów? Czy jesteśmy w stanie zbudować dobrze funkcjonującą grupę rozumiejących się ludzi? Może w głębi serca jesteśmy egoistami, którym prędzej czy później zależeć będzie na tym, by zdominować innych? Thomas Vinterberg daleki jest od udzielania prostych odpowiedzi. Pod obejrzeniu jego „Komuny” wiemy z całą pewnością jedno: dobro wspólnoty nigdy nie powinno być ważniejsze niż dobro pojedynczego człowieka. Bo nie da się żyć w świecie, w którym ktoś inny będzie decydował, co jest dla nas dobre, a co złe. Film Vinterberga to także wyjątkowe studium miłości; opowieść o uczuciu, które tak łatwo zniszczyć, kierując się nawet najlepszymi intencjami.

Po obejrzeniu „Komuny” warto zweryfikować swoje wyobrażenia o świecie, w którym dziś wszyscy rozpychamy się łokciami, marząc o życiu w bezpiecznym, spokojnym społeczeństwie. Może „Komuna” zainspiruje nas do stworzenia miejsca, w którym nie tylko my poczujemy się dobrze? To utopia czy wyzwanie, które warto podjąć?

Dominik Sołowiej

Komuna”, reżyseria: Thomas Vinterberg, scenariusz: Thomas Vinterberg, Tobias Lindholm, produkcja: Dania, Holandia, Szwecja, premiera: 19.08.2016.

„Kłopotliwy człowiek”

Orwellowska wizja świata w skandynawskim wydaniu. Film, który na początku irytuje, szokuje, wywołuje obrzydzenie, ale po kilkunastu minutach nie pozwala oderwać się od telewizora. Oto wizja „doskonałej” rzeczywistości, wypranej z emocji, uczuć i duchowości; obraz, który stawia pod znakiem zapytania przyszłość świata, podporządkowanego zyskowi. Skoro jednak jest wśród nas jeden „kłopotliwy” człowiek, któremu coś w tym świecie nie pasuje, to może system prędzej czy później pęknie, załamie się pod swoim doskonałym ciężarem?

Polecam „Kłopotliwego człowieka” – jeden z najdziwniejszych skandynawskich filmów, jakie ostatnio widziałem.

denbrysommetog

Fot. www.hortenfilmklubb.no

„Gracz” Roberta Altmana

Niewiele jest dobrych filmów o kręceniu filmów. Hollywoodzcy reżyserzy najczęściej popadają albo w przesadny patos (ta opcja jest stosunkowo rzadka), albo śmieją się z Hollywood, przepowiadając jednocześnie jego zbliżający się koniec. „Gracz” Roberta Altmana jest inny. To film, który z przekąsem opowiada o krainie snów, pokazując blichtr, iluzję i fasadowość świata wielkich gwiazd i gwiazdeczek, producentów, reżyserów i scenarzystów. Ale z drugiej strony to opowieść o magii ruchomych obrazów, o ich sile kreowania rzeczywistości, wpływania na ludzkie marzenia, pragnienia i uczucia. „Gracz” jest kapitalnym filmem „metafilmowym”, bo oprócz wątku kryminalnego (kończącego się inaczej niż chcieliby tego amerykańscy producenci) mamy również filmową opowieść o robieniu filmu, pisaniu scenariuszy i zatrudnianiu gwiazd. „Gracz” z 1992 roku to dobre amerykańskie kino, którego dziś już chyba nie ma.

zoom_1418768844_The_Player@2x

Fot. http://www.moma.org

Tykocin – podróż w przeszłość…

Propozycje szkoleniowe

Jesteś zainteresowany/a szkoleniami z zakresu komunikacji społecznej, public relations, marketingu, prezentacji biznesowych lub wystąpień publicznych, napisz do mnie lub zadzwoń: dsolowiej@gmail.com, tel. kom. 510 245 289.

Pod tym adresem znaleźć można tematy wszystkich realizowanych przeze mnie szkoleń i warsztatów: https://dominiksolowiej.wordpress.com/szkolenia/

„Rowerem przez mrozy Jakucji”

W kolejnej „Strefie Książki” rozmawiam z Justyną Sawczuk o książce Krzysztofa Suchowierskiego „Rowerem przez mrozy Jakucji”. Polecam program i książkę.

http://bialystok.tvp.pl/25924401/25062016

Clipboard02

RSS Podcast Storytelab

  • Storytelab.pl Odcinek3
    W kolejnym odcinku podcastu Storytelab.pl rozmawiamy o książce Marii Konnikovej "Myśl jak Sherlock Holmes".
  • Storytelab.pl_odcinek2
    W drugim odcinku mówimy o książce "Metafora w marketingu. Jak przeniknąć umysły klientów dzięki metaforom głębokim" (G. i L. Zaltman) oraz "Sztuka pisania perswazyjnych tekstów" (P. Michalak, J. Woźniak).
  • Storytelab.pl_odcinek1
    Podcast poświęcony storytellingowi, marketingowi i social media. W tle muzyka Desove z płyty "Cruising", dostępnej pod adresem: rohsrecords.bandcamp.com/music
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.