„Woroszyłowgrad”, Serhij Żadan

Chociaż Ukraina leży tuż przy naszej południowo-wschodniej granicy, stosunkowo niewiele wiemy o tym pięknym kraju. Trochę za sprawą Euro 2012 poznaliśmy naszych sąsiadów, ale w przypadku niektórych obywateli wiedza o Ukrainie ogranicza się do szkolnej edukacji, kilku luźnych faktów związanych z historią II wojny światowej i doniesień mediów, informujących o zdrowiu Julii Tymoszenko. Ten brak doskonale uzupełnia powieść Woroszyłowgrad Serhija Żadana, opublikowana nakładem wydawnictwa Czarne. Żadan to autor bardzo znany i ceniony – znany nie tylko w kraju, ale i za granicą. Jego Woroszyłowgrad uznany został w 2010 roku za książkę roku BBC Ukraine, a pisarza doceniano m. in. nagrodą im. Josepha Conrada.

dd978fcf00181708517da76a

Ciąg dalszy (Kafeteria.pl)

Reklamy

„Dzień kobiet” – moja mała rewolucja!

Rozmowa z Marią Sadowską – wokalistką, kompozytorką i reżyserką. Na ekranach kin gości jej najnowszy film Dzień kobiet. To historia bohaterki, która staje do walki z wielką korporacją handlową. Film nawiązuje do wydarzeń sprzed kilku lat, kiedy jedna z osób zatrudnionych w „Biedronce” złożyła pozew przeciwko nieludzkiemu traktowaniu pracowników.

Dominik Sołowiej: – Pani osoba kojarzy się przede wszystkim z muzyką, jazzem i nowoczesnymi teledyskami. A tu powstaje film o skomplikowanych międzyludzkich relacjach – film trudny, zaangażowany, miejscami wstrząsający…

Maria Sadowska: – Zainteresowałam się historią konfliktu między sieciami supermarketów a jej pracownikami 10 lat temu. Byłam wtedy w szkole filmowej i z pasją zbierałam artykuły na ten temat. Już wtedy wiedziałam, że to doskonały pomysł na film. W tę historię wpisana jest jakaś cudowna archetypiczna baśń – baśń o walce dobra ze złem. To swego rodzaju western – samotna bohaterka występuje przeciwko silniejszemu przeciwnikowi. I wygrywa! To, że zajmuję się muzyką, nie znaczy, że nie widzę, co się dzieje wokół mnie; że nie dostrzegam problemów nurtujących społeczeństwo. Przecież te problemy dotyczą też mnie.

Ciąg dalszy (Kafeteria.pl)

Rzuć palenie z piłkarzami!

Dobry piłkarz musi strzelać gole. Do tego potrzebny jest talent, intensywny trening oraz końskie zdrowie. Nic więc dziwnego, że miliony kibiców fascynują się mistrzowskimi drużynami z Anglii, Włoch i Hiszpanii, widząc w nich perfekcyjne maszyny do zdobywania bramek. W takiej fascynacji nie ma nic złego, lecz jeśli przyjrzymy się przeciętnemu kibicowi futbolu, to okaże się, że jest to palacz, wielbiciel piwa, chipsów i hamburgerów – w skrócie ktoś, kto dawno nie biegał po boisku i przestał dbać o figurę. I nikt z nas nie ma wątpliwości, że należy to zmienić. Z takiego założenia wyszli organizatorzy kampanii społecznej, w której wystąpili przedstawiciele FC Barcelony.

305b1aa6002359845161842d

Ciąg dalszy (Kafeteria.pl)

Biznes oparty na wartościach

Rozmowa z Wojciechem Jarmołowiczem, dyrektorem Agencji Prasa Podlaska

– Dominik Sołowiej: Czy w XXI wieku CSR (Corporate Social Responsibility – Społeczna Odpowiedzialność Biznesu) to dla firm korzyść czy obciążenie?

– Wojciech Jarmołowicz: Z całą pewnością korzyść. Dziś branie pod uwagę potrzeb lokalnej społeczności to rzecz niezbędna, bo żadna firma nie działa w próżni. Prowadząc firmę mamy wpływ na rozwój naszych pracowników oraz firm, które z nami współpracują. Jeśli chcemy, by relacje zawodowe przynosiły zysk i osobistą satysfakcję, musimy wiedzieć, w jaki sposób nasza firma i nasze produkty wpływają na świat wokół nas.

– Zadaniem biznesu jest przynosić zyski. Czy CSR można pogodzić z zarabianiem pieniędzy?

– Oczywiście. Dziś jeszcze świadomość korzyści płynących z CSR jest na niskim poziomie, ale to się stopniowo zmienia. Do firm wkracza nowe pokolenie menedżerów, wykształconych według nowoczesnych standardów. Dla nich liczy się nie tylko przychód, ale i pewne wartości, bez których funkcjonowanie firmy nie jest możliwe. Mówimy tu o prowadzeniu biznesu przynoszącego zysk na przestrzeni kilkunastu lub kilkudziesięciu lat. Możemy przecież założyć firmę na krótką metę, która błyskawicznie wstrzeli się w oczekiwania klienta, zarobi pieniądze i zamknie swoją działalność. Natomiast biznes długofalowy musi być oparty na wartościach. Tę tezę potwierdzają japońskie firmy, dla których zysk jest istotny, ale tylko wtedy, gdy został wypracowany z poszanowaniem standardów i wartości. Biznes amerykański jest inny, bo tu liczy się przede wszystkim zysk, ale i w Stanach Zjednoczonych menedżerowie zaczynają wcielać w życie dalekowschodnie wzorce.

– Czy małe firmy również powinny brać pod uwagę lokalny kontekst?

– Nie ma sensu, żeby niewielkie przedsiębiorstwo tworzyło strategię CSR, bo to wymaga wysiłku organizacyjnego i niemałych kosztów. Co nie znaczy, że osoba decydująca się np. na samozatrudnienie nie powinna dbać o to, w jaki sposób kształtuje lokalne środowisko. Aby zdobyć i utrzymać klienta musi przecież wziąć pod uwagę jego potrzeby i preferencje, a te nigdy nie są oderwane od codziennego życia. Tu tkwi siła małego przedsiębiorstwa, bo jego właściciel może poświęcić więcej czasu na rozmowę z klientem, a przez to zbudować relacje oparte nie tylko na pieniądzach, ale i zaufaniu. Cóż, wszyscy ci, którzy uważają, że biznes to wyłącznie pieniądze, nie mają wyobraźni, a dzięki temu tracą przyjemność z prowadzenia firmy.

Ciąg dalszy (www.kobietaprzedsiebiorcza.eu)