Dominik Sołowiej

Strona główna » 2013 » Grudzień

Archiwa miesięczne: Grudzień 2013

Piękne, wytatuowane ciała po mastektomii

Dziś, za sprawą mediów, panuje kult piękna i młodości. Wystarczy obejrzeć reklamę w telewizji lub wziąć do ręki kolorową gazetę, by przekonać się, jak niewiele osób  po 40., 50. roku życia jest w reklamach. Siwe włosy, zmarszczki, zgarbione plecy wydają się nie istnieć w świecie kreowanym przez twórców reklam. A przecież nasze ciała nie są idealne – starzeją się, chorują, są pozbawione symetrii. Zastanówmy się więc, co czują kobiety, które przeszły np. operację usunięcia piersi? Jak reagują na widok reklamy z seksownymi dwudziestolatkami o pełnych kształtach? Na pewno nie jest to komfortowa sytuacja. Dlatego moim zdaniem warto pokazywać prawdziwe ludzkie ciała. Bo tylko prawda, a nie iluzja, ma w sobie piękno i wartość. To przekonanie towarzyszyło akcji „Personal Ink”, poświęconej sylwetkom kobiet, które przeszły mastektomię.

foto1

Ciąg dalszy (Kafeteria.pl)

 

„Ekipa z Warszawy”, czyli „barwni i niesamowici Polacy”

Kiedyś w MTV leciała naprawę dobra muzyka i świetne teledyski. Polscy artyści produkowali siermiężne, toporne klipy do swoich kompozycji, a MTV pokazywało teledyski R.E.M., U2 i Beastie Boys. To się naprawdę dobrze oglądało. Dziś MTV ma już niewiele wspólnego z muzyką. W ramówce stacji znajdziemy przede wszystkim programy dla nastolatków, m.in. o miłości, ciąży i wychowywaniu dzieci. Ale teraz mamy nową, zdecydowanie wystrzałową propozycję: „Warsaw Shore”, czyli „Ekipę z Warszawy” – program wzorowany na „Ekipie z New Jersey” i „Ekipie z Newcastle”.

Trzeba uczciwie przyznać: warszawska ekipa rządzi w internecie. Informacje o erotyczno-alkoholowych wybrykach bohaterów znajdziemy w każdym „szanującym się” portalu plotkarskim, a na YouTubie jest mnóstwo soczystych wypowiedzi Mariusza, Eweliny i „Trybsona”. Zastanówmy się, skąd ta popularność? Czyżby to, co emituje MTV, to przeciwwaga dla ultraprawicowych poglądów nawołujących do płciowej wstrzemięźliwości, ograniczenia spożycia alkoholu i skupienia się na modlitwie? A może nasza fascynacja ekipą z Warszawy wynika z zazdrości: chociaż nikt z nas nigdy nie pozwoliłby sobie na idiotyczne wygłupy przed obiektywem, zazdrościmy bohaterom tego, że po prostu dobrze się bawią i mają wszystko w nosie.

www

Ciąg dalszy (Kafeteria.pl)