„Północ w Pekinie”, Paul French

Dziś o Chinach jest głośno, przede wszystkim za sprawą niezwykłego rozwoju ekonomicznego tego kraju. Ale Chiny to także 1,4 miliarda mieszkańców i wyjątkowa historia, sięgająca starożytności. Niestety, mówiąc o Państwie Środka większość z nas posługuje się stereotypami, a przecież nic tak nie zniekształca rzeczywistości jak powielanie niesprawdzonych informacji. Aby skorygować nieco nasz punkt widzenia na Chiny i ich historię, warto sięgnąć do powieści „Północ w Pekinie”, napisanej przez Paula Frencha, znawcę Chin i autora kilku doskonałych książek o tym kraju (French przez wiele lat mieszkał i pracował w Chinach). Wśród nich jest opublikowana nakładem Oficyny „Black Publishing” powieść obyczajowa i detektywistyczna jednocześnie – książka, która przenosi nas do 1937 roku, do kolonialnego Pekinu, zamieszkanego wtedy przez 3 miliony mieszkańców (dziś populacja miasta wynosi 15 milionów obywateli) […] 

polnoc-w-pekinie-b-iext25424516

Ciąg dalszy (Kafeteria.pl)

Reklamy

Jazda po alkoholu jak rosyjska ruletka!

Statystyki policyjne są nieubłagane: wciąż mnóstwo ludzi ginie na polskich drogach! Wśród ofiar są zarówno kierowcy (siadający za kierownicę po wypiciu alkoholu) jak i piesi, którzy zapominają często, do czego służą namalowane na jezdni pasy lub opaska odblaskowa, zakładana wieczorem w trakcie spaceru poza miastem. Każdy z użytkowników dróg ma coś na sumieniu. Dlatego trudno się dziwić, że co rusz w polskich mediach emitowane są kampanie społeczne, przestrzegające przed ryzykownym zachowaniem na drodze. Trzeba przyznać, że ich jakość wcale nie odbiega od akcji społecznych realizowanych w innych krajach Unii Europejskiej. Bo nie tylko Polacy mają problem z poruszaniem się po drogach.

Interesującą kampanię zaproponował Wydział Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie. W przygotowanym przez komendę filmie pojawia się hasło: „Jazda z pijanym kierowcą to gra o życie”. Akcja dzieje się w samochodzie. Kilkoro młodych ludzie postanawia wrócić do domu po zakrapianej imprezie. Kierowca przed uruchomieniem silnika sięga po alkohol. Później nie widzimy jednak jadącego samochodu. Nie pojawiają się też natrętne ostrzeżenia. Najważniejszy jest tu motyw rosyjskiej ruletki. I to on robi wstrząsające wrażenie..

Ciąg dalszy (Kafeteria.pl)

Yoloswag! Ikona popkultury?

Dlaczego łacina to martwy język? Odpowiedź jest prosta: bo nic się w niej już nie zmienia. Gramatyka ustalona w starożytności wciąż jest taka sama, a słownik nie rejestruje nowych wyrazów. Nie dziwmy się więc, że język polski – przede wszystkim za sprawą młodzieży – ulega nieustannym metamorfozom (czasami dorosłe osoby nie są w stanie zrozumieć młodzieżowej nowomowy). To dowód na to, że przynajmniej staramy się językiem polskim posługiwać, nie rezygnując z niego na rzecz wszędobylskiej angielszczyzny. Popularny skrót „pzdr” („pozdrawiam”, „pozdrowienia”) jest jeszcze do przyjęcia, ale co mamy zrobić z określeniem typu „yoloswag”, które dotarło do nas z Zachodu i nijak nie pasuje do naszego pięknego języka?

Yoloswag! Ikona popkultury?

Zastanówmy się, co może znaczyć słowo „yoloswag”? To jakiś rzeczownik określający cechy mężczyzny? A może rodzaj internetowej aktywności, polegający na… No właśnie, na czym? Szybkim pisaniu na klawiaturze, uderzaniu myszką o stół, pisaniu bzdurnych komentarzy? Wszystkie odpowiedzi są błędne. „Yoloswag”, jak podaje „Urban Dictionary”, to termin używany przez nastoletnich kretynów, którzy noszą czapki z daszkiem do tyłu, mają spodnie spuszczone do połowy tyłka, noszą trampki converse i generalnie zachowują się w środkach transportu publicznego jak kretyni, słuchając dubstepu i muzyki pop w swoich telefonach komórkowych. Yoloswag dla nich oznacza „O tak, jestem kurew….ko dobry”. Ale dla typowego obywatela yoloswag to idiota, który potrzebuje silnego uderzenia w głowę. Cóż, nie lubię obraźliwych definicji, ale muszę przyznać, że brak umiejętności właściwego korzystania z komórki w autobusie lub metrze to cecha kogoś, kto nie przyswoił sobie podstawowych zasad bon tonu. Nazywanie go jednak „yoloswagiem” to przesada, bo przecież w języku polskim są setki znacznie lepszych określeń. Po co więc yoloswaga włączać do naszego języka?

Ciąg dalszy (Kafeteria.pl)

Dziewczynki Ewy Kopacz

Jedną z niekwestionowanych zalet feminizmu jest wnikliwa refleksja o tym, w jaki sposób stosowane przez nas słowa niosą ze sobą ukrytą ocenę. Wartościowanie ukryte w języku dotyczyć może m. in. grup etnicznych i społecznych oraz cech związanych z płcią. Na fakt ten zwraca uwagę ceniona i lubiana przez Polaków dziennikarka Dorota Wellman, którą kojarzymy nie tylko z porannym programem TVN, ale i niebanalnymi wypowiedziami o kobietach i relacjach damsko-męskich. Niedawno w „Wysokich Obcasach” ukazał się intrygujący felieton Wellman o premier Ewie Kopacz i jej paniach minister.

Dziewczynki Ewy Kopacz

Ciąg dalszy (Kafeteria.pl)