Dominik Sołowiej

Strona główna » 2015 » Maj

Archiwa miesięczne: Maj 2015

„Nie przeproszę, że urodziłam”, Karolina Domagalska

In vitro, czyli zapłodnienie pozaustrojowe, to temat, który wciąż pojawia się w wypowiedziach polskich publicystów i polityków. Posłowie i posłanki próbują zbić kapitał polityczny, prezentując kontrowersyjne opinie na temat in vitro, a dziennikarze wsadzają przysłowiowy kij w mrowisko, nagłaśniając nie tylko to, co dzieje się w Sejmie, ale i forsując własne, niepoparte wiedzą i doświadczeniem „refleksje”. A przecież w dyskusji o in vitro (jeśli już jakaś dyskusja powinna się tu toczyć) najważniejsza jest opinia rodziny – przede wszystkim matek, które z różnych powodów nie mogą mieć dzieci. Właśnie z nimi rozmawia Karolina Domagalska, autorka pouczającego reportażu poświęconego „rodzinom z in vitro”. Tytuł książki mówi sam za siebie: „Nie przeproszę, że urodziłam”. W tych kilku słowa zawarte są bowiem wszystkie emocje, towarzyszące decyzjom podejmowanym przez kobiety, które chcą mieć dzieci. Bo okazuje się, że posiadanie potomka, nawet z przysłowiowej „próbówki”, może być w oczach niektórych grzechem śmiertelnym: przecież dziecko nie tylko narodziło się w sposób sztuczny, nienaturalny, ale i pociągnęło za sobą śmierć ludzkich zarodków. Mimo wszystko kobiety decydują się na ten rok, świadomie narażając się na głosy potępienia.

201505_ds_domagalska_01

Ciąg dalszy (Kafeteria.pl)

Internet, fetyszyzm i fasolka po bretońsku, czyli jak zarobić w sieci…

Media społecznościowe to nie tylko czat na Facebooku i zamieszczanie zdjęć na Instagramie. To także szeroka sieć kontaktów między osobami, które – z racji oryginalnych preferencji seksualnych – nie chcą lub nie mogą spotykać się w „realu”. Dzięki nowoczesnym technologiom spełnianie swoich najskrytszych fantazji okazuje się być banalnie proste. Wystarczy odrobina gotówki i konto w serwisie z filmikami. W ten sposób możemy oglądać półnagie kobiety, oblewające się fasolką po bretońsku lub barszczem z uszkami. Czego dusza zapragnie!

W sieci furorę robi film o Brytyjkach, które zarabiają nieprzeciętnie wysokie pieniądze na tzw. webcammingu, czyli „występach” online z wykorzystaniem kamerki internetowej (film „Webcam Girls – At Your Service Documentary”). Jedna z bohaterek filmu zarobiła kilkaset funtów po tym, jak wysłała swojemu adoratorowi nagranie, na którym siedzi w wannie w stroju kąpielowym i wylewa na siebie kilka puszek fasolki po bretońsku. Inna kobieta rozścieliła na podłodze folię malarską, rozebrała się do bielizny i rozsmarowała na swoim ciele kilkanaście różnych substancji wykorzystywanych na co dzień w kuchni. Wśród nich znalazł się dżem, ketchup, sos sojowy, masło orzechowe, musztarda, itp. Jej internetowy adorator był zachwycony nagraniem. Podobnie jak facet, który obserwował jak jego wirtualna dziewczyna gniecie stopami banana!

fot2

Ciąg dalszy (Kafeteria.pl)