Jak być szczęśliwym, czyli prosta sztuka życia…

Od chwili, kiedy otwierasz z rana oczy, aż do momentu, gdy kładziesz się zmęczony o 23.30, zaliczając 10 godzin intensywnej pracy, do twojego mózgu dociera pond 32 GB informacji. Większość z nich to tzw. szum, „śmieci”, czyli dane, które mózg rejestruje, spychając gdzieś na dalsze półki w swojej super pojemnej bibliotece.

Kiedy jedziesz samochodem, kątem oka dostrzegasz setki reklam i ogłoszeń. Później słuchasz radia i od niechcenia przeglądasz gazetę, starając się zapamiętać przepis na gulasz, które ugotował jakiś celebryta. Niestety tylko niewielka część informacji, przerabianych przez mózg w trakcie dnia, jest przez ciebie świadomie zapamiętywana i rejestrowana w pamięci krótkotrwałej, a później długotrwałej. Nasza głowa właśnie tak musi działać, żebyśmy nie musieli co kilka dni kłaść się na oddział szpitala psychiatrycznego lub zamykać się na pół roku w klasztorze, by odreagować intensywny tydzień w pracy. Z drugiej strony szkoda, że to, co widzimy, słyszymy, czujemy, dotykamy nie jest nawet w naszej pamięci zapisywane.

child-817368_1280

Czytaj dalej „Jak być szczęśliwym, czyli prosta sztuka życia…”

Reklamy

Moc spokojnego oddechu

Oddech towarzyszy nam w każdej chwili naszego życia. Bo nasze ciało nie mogłoby funkcjonować bez życiodajnego tlenu. Nic więc dziwnego, że lekarze jednym głosem podkreślają, jak ważne dla naszego zdrowia jest właściwe oddychanie. Moglibyśmy zadać pytanie: czy nasze choroby i codzienne dolegliwości nie biorą się z tego, że nie potrafimy oddychać w sposób naturalny, swobodny, a więc tak, jak chciała natura? W jaki sposób powinniśmy oddychać, by zapewnić sobie zdrowie i witalność? Czy oprócz książek o współczesnej medycynie, możemy sięgnąć do praktycznych poradników i wiedzy minionych pokoleń? Z całą pewnością tak.

O tym, jak powinniśmy oddychać, mówią starożytne teksty napisane przez joginów. Znajdziemy w nich kilka propozycji, skupiających się przede wszystkim na oddychaniu piersiowym. Wśród nich jest dość ekstremalny sposób oddychania, który polega na wciąganiu brzucha podczas wdechu i jego wypychaniu przy wydechu. Ta metoda jest – według mnie – trudna i nie zawsze nieprzyjemna. I trzeba się do niej przyzwyczajać. Dlatego chciałbym zachęcić do przyjrzenia się buddyjskim technikom medytacyjnym, szczególnie tym ze szkoły zen, która uczy właściwego podejścia do życia, czyli spokojnej kontemplacji rzeczywistości i bycia tu i teraz.

Na początku, przy wdechu, musimy skupić się na swobodnym strumieniu powietrza wnikającym do dziurek w naszym nosie. To powietrze będzie następnie wypełniać dolną część brzucha i – stopniowo – płuca, unosząc klatkę piersiową. Oddychając brzuchem, możemy wyobrazić sobie, że przy pępku trzymamy balon i pompujemy go powietrzem. Kiedy klatka się wypełni, powietrze powinno delikatnie unieść nasze ramiona. Wydech przebiegać ma w odwrotnej kolejności. Powietrze będziemy delikatnie wypychać z płuc, a następnie z dolnej części brzucha. Dlaczego taka sekwencja jest ważna? Bo uruchamia ona przeponę, która istnieje w naszym ciele po to, by zmieniać kształt oraz objętość klatki piersiowej, umożliwiając nam oddychanie. Oddychanie przeponowe pozwala wykorzystać naturalną objętość naszych płuc, a przez to lepiej dotlenić mózg i ciało. Jeśli opanujemy właśnie taki sposób oddychania, będziemy sprawniej mówić, gdyż głos płynący podczas oddychania przeponowego jest silniejszy i nie pochodzi bezpośrednio z krtani, a więc oszczędza nam gardło podczas mówienia. Poza tym istnieją niesamowite opowieści o tybetańskich mnichach, którzy za sprawą oddechu i właściwej koncentracji potrafili maksymalnie obniżać temperaturę swojego ciała i ilość uderzeń serca na minutę, co pozwalało im zmniejszyć metabolizm nawet o 64%. Takie ćwiczenie spowalnia procesy starzenia i daje szansę na zachowanie młodości i witalności.

Ale nie tylko korzyści somatyczne są dla nas ważne. Właściwy oddech wpływa na kondycję psychiczną. Uspokajając oddech, uspokajamy nasze myśli. To banał, ale warto o nim pamiętać: kiedy jesteśmy zdenerwowani, nasz oddech jest szybki, rwany, nieregularny. Wydaje nam się wtedy, że płuca zaraz wyskoczą nam z piersi. Wystarczy wtedy zatrzymać się na moment i wziąć kilka spokojnych, głębokich oddechów, by uspokoić skołatane nerwy. Kiedy to zrobimy, przyjrzyjmy się swojemu oddechowi. Okaże się wówczas, że jego początek będzie miał miejsce w brzuchu, a nie w płucach.

Ale właściwe oddychanie pozwala nam także na osiągnięcie głębokiej koncentracji. Mistrzowie zen proponują, by przez kilka lub kilkanaście minut spokojnie liczyć oddechy, od 1 do 10. Wdech, wydech… 1; wdech, wydech… 2. Metoda jest bardzo prosta i bardzo skuteczna. I może nam zapewnić doskonałą kondycję psychofizyczną. Co ważne, praktykując oddech medytacyjny, wcale nie musimy akceptować dogmatów buddyzmu bądź hinduizmu. Właśnie na tym polega magia medytacji: można ją praktykować bez względu na religię, skupiając się przede wszystkim na jej prozdrowotnych właściwościach. Okaże się wtedy, że dysponujemy potężnym, niedocenianym wciąż źródłem zdrowia, szczęścia i urody.

Dominik Sołowiej